Związki pełne lęku – jak przeszłość wpływa na nasze wybory partnerów?

Teoria przywiązania i wzorce z domu rodzinnego

Wybierasz kogoś, z kim czujesz się niepewnie. Albo zakochujesz się w osobie, która nie jest dostępna emocjonalnie – tak jak kiedyś jeden z twoich rodziców. Albo uciekasz od każdego, kto zbliża się za bardzo. Nie dlatego, że jesteś trudnym człowiekiem. Dlatego, że twój mózg bardzo dawno temu nauczył się, że tak właśnie wygląda bliskość.

To nie jest metafora ani popularne powiedzonko z internetu. To dobrze opisany mechanizm psychologiczny, który ma konkretną nazwę, konkretne przyczyny i – co ważne – konkretne drogi wyjścia.

Ten artykuł jest dla ciebie, jeśli zadajesz sobie pytania: dlaczego wciąż wybierasz podobnych partnerów? Dlaczego w związkach czujesz albo przytłaczający lęk przed porzuceniem, albo duszące poczucie uwięzienia? Dlaczego coś, co powinno dawać spokój, daje ci ból?

Nota redakcyjna

Artykuł oparty jest na dorobku psychologii klinicznej i psychoterapii, w szczególności na teorii przywiązania Johna Bowlby’ego (1969, 1973, 1980), badaniach Mary Ainsworth oraz późniejszych pracach badaczy przywiązania u dorosłych: Cindy Hazan i Philipa Shavera (1987) oraz Kim Bartholomew i Leonarda Hororitza (1991). Opisane wzorce i zjawiska są spójne z aktualną wiedzą psychologiczną. Artykuł ma charakter popularnonaukowy i nie zastępuje psychoterapii ani diagnozy klinicznej.

Czym jest teoria przywiązania i dlaczego ma znaczenie?

W drugiej połowie XX wieku brytyjski psychiatra John Bowlby postawił tezę, która dziś brzmi jak oczywistość, ale w swoich czasach była rewolucyjna: człowiek rodzi się z biologiczną potrzebą bliskiej, przewidywalnej relacji z opiekunem. Nie jest to kaprys ani wychowawczy luksus. To warunek przeżycia i prawidłowego rozwoju układu nerwowego.

Bowlby nazwał to systemem przywiązania. Dziecko, które czuje zagrożenie – jest głodne, przestraszone, chore, samotne – automatycznie aktywuje ten system: szuka bliskości opiekuna. Jeśli opiekun pojawia się i odpowiada w sposób przewidywalny i czuły, dziecko uczy się, że świat jest bezpieczny, a bliskość nie boli. Jeśli opiekun pojawia się nieregularnie, jest chłodny, krzywdzi lub przeraża – dziecko też się uczy. Tyle że czegoś zupełnie innego.

Te wczesne doświadczenia stają się czymś, co Bowlby nazwał wewnętrznym modelem operacyjnym. Mówiąc po ludzku: szablonem. Wzorcem tego, czego możemy spodziewać się po bliskich ludziach i czego możemy spodziewać się po samych sobie w relacjach. Ten wzorzec kształtuje się zanim nauczymy się mówić pełnymi zdaniami – i towarzyszy nam przez całe życie, chyba że świadomie nad nim popracujemy.

Kluczowe pojęcie: bezpieczna baza

Bowlby opisał zdrowy styl przywiązania jako posiadanie „bezpiecznej bazy” – opiekuna, do którego można wrócić po każdej przygodzie z eksploracją świata. To doświadczenie „wrócę, a ktoś będzie” jest fundamentem późniejszego zaufania do partnerów i do siebie.

Style przywiązania - cztery wzorce, które kształtuje dzieciństwo

Na początku lat 70. Mary Ainsworth przeprowadziła serię eksperymentów znanych jako „sytuacja obca”. Obserwowała małe dzieci w momencie chwilowej rozłąki z matką i jej powrotu. Na podstawie tych badań opisała trzy style przywiązania (czwarty dodano później), które okazały się trwale korelować z funkcjonowaniem w dorosłych związkach.

1. Styl bezpieczny - fundament zdrowej bliskości

Dziecko z bezpiecznym stylem przywiązania tęskni, gdy opiekun odchodzi, ale daje się uspokoić, gdy wraca. Płacze, ale nie panikuje. Protest jest krótki i skuteczny.

Dorośli z bezpiecznym stylem przywiązania:

  • czują się komfortowo zarówno w bliskości, jak i w samotności,

  • ufają, że partner nie zniknie bez powodu,

  • potrafią otwarcie rozmawiać o swoich potrzebach i uczuciach,

  • konflikty traktują jako coś do rozwiązania, a nie jako zapowiedź końca związku,

  • mają stabilne poczucie własnej wartości niezależne od relacji.

Bezpieczny styl przywiązania nie oznacza braku problemów ani bólu w związkach. Oznacza, że człowiek ma wewnętrzne zasoby, by przez nie przejść bez rozsypywania się lub uciekania.

Szacuje się, że bezpieczny styl przywiązania dotyczy ok. 50-60% dorosłej populacji w krajach zachodnich, choć badania wskazują zróżnicowanie kulturowe.

2. Styl lękowo-ambiwalentny (lękowy) - strach przed porzuceniem

Opiekun dziecka z tym stylem był dostępny – ale nieregularnie. Raz czuły i obecny, innym razem nieobecny, zajęty, rozkojarzony, apodyktyczny. Dziecko nauczyło się, że na miłość trzeba zasłużyć i że można ją stracić w każdej chwili. Żeby mieć pewność, że opiekun nie odejdzie – trzeba być głośniejszym, bardziej potrzebującym, bardziej wymagającym. Protest musi być intensywny, bo inaczej nikt nie reaguje.

W dorosłych związkach objawia się to jako:

  • chroniczny lęk przed porzuceniem – nawet gdy partner nie daje żadnych powodów,

  • potrzeba ciągłego potwierdzania miłości i lojalności,

  • nadinterpretowanie neutralnych sygnałów jako oznak odrzucenia (brak odpowiedzi na wiadomość = „nie zależy mu/jej”),

  • zazdrość, kontrolowanie, sprawdzanie,

  • trudność z byciem samemu – samotność jest bolesna i trudna do zniesienia,

  • poczucie, że bez partnera jest się niepełnym,

  • wahania emocjonalne – euforyczne szczyty i głęboka rozpacz w obrębie jednego dnia.

Osoby z lękowym stylem przywiązania często opisują swoje relacje słowami: „wiem, że przesadzam, ale nie mogę przestać”. To ważna obserwacja – ta część, która „wie”, że przesadza, to dojrzały dorosły. Ta, która „nie może przestać” – to ukształtowane dawno temu dziecko, które boi się zostać samo.

Ważne rozróżnienie

Lęk przed porzuceniem to nie jest słabość charakteru ani niedojrzałość. To wyuczona reakcja układu nerwowego, który kiedyś miał powody, żeby być czujny. Problem polega na tym, że ta czujność przenosi się na sytuacje, w których zagrożenie już nie istnieje.

teoria przywiazania

3. Styl unikający - dystans jako ochrona

Opiekun dziecka z tym stylem był obecny fizycznie, ale emocjonalnie niedostępny lub odrzucający bliskość. Płakało się, a nikt nie przychodził. Albo przychodził, ale zbywał. Dziecko szybko nauczyło się wyłączać potrzebę bliskości – bo wyrażanie jej nie przynosiło ulgi, a czasem przynosiło odrzucenie lub irytację opiekuna. Deaktywacja systemu przywiązania była adaptacyjna: jeśli prosić o bliskość boli, lepiej nie prosić.

W dorosłych związkach objawia się to jako:

  • dyskomfort z emocjonalną intymnością – zbyt dużo bliskości „dusi”,

  • podkreślanie niezależności i samowystarczalności jako wartości nadrzędnych,

  • trudność z wyrażaniem uczuć i potrzeb,

  • wycofywanie się, gdy partner chce „porozmawiać o relacji”,

  • interpretowanie potrzeb partnera jako nadmiernych lub irytujących,

  • skupianie się na intelekcie, pracy, hobby – wszystkim, co nie wymaga emocjonalnego zaangażowania,

  • odczuwanie ulgi, gdy partner odejdzie, i dezorientacja, że ta ulga boli.

Osoby z unikającym stylem przywiązania często są postrzegane jako chłodne lub niedostępne. W rzeczywistości ich potrzeba bliskości nie zniknęła – nauczyły się ją tłumić. Pod pozorną niezależnością często kryje się głęboki lęk, że jeśli dopuszczą kogoś zbyt blisko, zostaną skrzywdzone.

4. Styl zdezorganizowany (lękowo-unikający) - gdy opiekun jest jednocześnie źródłem strachu i ukojenia

Ten styl przywiązania pojawia się najczęściej w historiach z zaniedbaniem, przemocą domową lub bardzo chaotycznym, nieprzewidywalnym środowiskiem rodzinnym. Dziecko znalazło się w biologicznie niemożliwej sytuacji: osoba, która powinna dawać ukojenie w strachu – sama jest źródłem tego strachu. Układ nerwowy nie ma wyjścia – jednocześnie przyciąga do opiekuna i odpycha, co prowadzi do dezorganizacji zachowań przywiązaniowych.

W dorosłych związkach objawia się to jako:

  • głęboka ambiwalencja – jednoczesne pragnienie bliskości i intensywny lęk przed nią,

  • wzorzec przyciągania i odpychania partnerów,

  • trudność z regulacją emocji – gwałtowne reakcje na pozornie małe bodźce,

  • skłonność do wchodzenia w związki, w których powtarza się dynamika relacji z dzieciństwa (np. z osobami niebezpiecznymi lub nieprzewidywalnymi),

  • dysocjacja lub silne objawy lękowe w sytuacjach intymności.

Styl zdezorganizowany wymaga szczególnej uwagi i często – choć nie zawsze – psychoterapii, by móc bezpiecznie budować relacje.

teoria przywiązania

Dlaczego wybieramy partnerów, którzy nas krzywdzą lub wracamy do tych samych wzorców?

To jedno z najczęstszych i najważniejszych pytań, z jakimi ludzie przychodzą do gabinetu psychologicznego. Mają już kolejnego partnera, który nie jest dostępny emocjonalnie. Znowu zakochali się w kimś, kto ich zaniedbuje. Albo sami znowu uciekli od kogoś dobrego, nie wiedząc dlaczego.

Odpowiedź nie jest ani prosta, ani wygodna. Ale jest uczciwa.

Znajome, nie bezpieczne - kluczowe rozróżnienie

Nasz układ nerwowy nie szuka szczęścia. Szuka przewidywalności. Tego, co zna. Co jest znajome, brzmi jak bezpieczne – nawet jeśli jest bolesne. Jeśli w dzieciństwie bliskość wiązała się z niepewnością, dystansem lub bólem – jako dorośli często nieświadomie rozpoznajemy tę dynamikę jako „miłość” właśnie wtedy, gdy ją czujemy.

Mówiąc wprost: intensywne przyciąganie do kogoś, kto nas zaniedbuje lub jest emocjonalnie niedostępny, może być efektem aktywacji znajomego wzorca – a nie oznaką wyjątkowej głębokości uczucia. To nie oznacza, że uczucia są fałszywe. Oznacza, że ich źródło jest gdzie indziej.

Kompulsja powtarzania - próba przepisania historii

Freud opisał zjawisko zwane kompulsją powtarzania: tendencję do odtwarzania bolesnych sytuacji z przeszłości. Współczesna psychologia rozumie to nieco inaczej niż Freud, ale samo zjawisko jest dobrze udokumentowane klinicznie.

Jedno z wyjaśnień brzmi tak: wchodząc w związek przypominający relację z trudnym rodzicem, nieświadomie szukamy szansy na to, żeby tym razem się udało. Żeby tym razem osoba niedostępna stała się dostępna. Żeby chłodna osoba otworzyła się właśnie na nas. To nie jest świadoma decyzja. To głęboko zakorzenione marzenie dziecka, które wciąż czeka na miłość, jakiej nie dostało.

Problem polega na tym, że partner nie jest naszym rodzicem. I nie powinien płacić za jego błędy. A my nie możemy przepisać historii, powtarzając ją z innymi osobami.

Przyciąganie do "komplementarnych" stylów przywiązania

Badania pokazują, że osoby z lękowym stylem przywiązania i osoby z unikającym stylem często wchodzą ze sobą w związki. Dynamika jest deprymująco logiczna: im bardziej osoba lękowa dąży do bliskości, tym bardziej osoba unikająca się wycofuje – a im bardziej się wycofuje, tym bardziej lękowa eskaluje potrzebę zbliżenia. Obydwie strony cierpią. Obydwie działają ze swoich wzorców.

Dla osoby lękowej wycofujący się partner może wyglądać ekscytująco – jest zagadkowy, trudny do zdobycia, stymuluje znany system poszukiwania bliskości. Dla osoby unikającej lękowy partner może na początku wyglądać jako ciepły i zaangażowany – dopóki to zaangażowanie nie zacznie wywoływać dyskomfortu.

Czy to znaczy, że skazani jesteśmy na powtarzanie?

Nie. Styl przywiązania ukształtowany w dzieciństwie nie jest wyrokiem. Badania jednoznacznie pokazują, że można zmienić swój styl przywiązania – przez długotrwałą, bezpieczną relację (w tym terapeutyczną), przez pracę własną i przez świadome budowanie bezpiecznych związków. Używa się wtedy pojęcia „nabytego bezpiecznego przywiązania” (ang. earned secure attachment).

Wzorce z domu rodzinnego - co konkretnie przenosimy w dorosłość?

Teoria przywiązania to fundament. Ale dom rodzinny wpływa na nasze związki jeszcze wieloma innymi kanałami.

Model relacji - czego oczekujemy od związku?

Dzieci obserwują rodziców (lub innych opiekunów) i uczą się, jak wygląda związek. Nie na podstawie tego, co rodzice mówią – ale na podstawie tego, co robią. Jeśli widziałeś/aś konflikt rozwiązywany przez ciszę i chłód – możliwe, że masz kłopot z otwartą rozmową o problemach. Jeśli widziałeś/aś miłość wyrażaną przez materialne dawanie, a nie przez obecność – możliwe, że jako dorosły trudno ci przyjąć uczucia bez zadawania sobie pytania „ale co z tego wynika?”.

To nie jest reguła absolutna. Ale wzorce relacyjne z domu rodzinnego są jak pierwszy język – najlepiej zakorzeniony, najtrudniejszy do „oduczenia się”.

Przekazy pokoleniowe i nieświadome skrypty

Rodziny przekazują nie tylko wzorce zachowań, ale też przekazy dotyczące tego, na co zasługujemy, jak powinny wyglądać związki, czym jest lojalność, kiedy się odchodzi, kiedy się zostaje. Część tych przekazów jest werbalna: „mężczyźni nie płaczą”, „w rodzinie się nie sprzeciwia”, „miłość to poświęcenie”. Część jest niewerbalna: obserwowanie, że mama zostaje z tatą mimo że jest nieszczęśliwa, uczy dzieci, że związek jest ważniejszy niż własny dobrostan.

W dorosłości te przekazy działają jako skrypty – niepisane scenariusze, według których działamy, często nie zdając sobie z tego sprawy.

Wstyd i poczucie własnej wartości

Środowisko rodzinne, w którym dziecko było krytykowane, zawstydzane, porównywane, ignorowane lub traktowane warunkowo – czyli „kocham cię, gdy jesteś grzeczny” – kształtuje podstawowe poczucie własnej wartości. Dorosły z niskim poczuciem własnej wartości często nieświadomie wybiera partnerów, którzy to niskie poczucie wartości potwierdzają – bo jest to znajome i „prawdziwe”. Albo zostaje w związkach, w których jest traktowany poniżej swoich potrzeb, bo gdzieś głęboko czuje, że więcej mu się nie należy.

To nie jest przesada ani dramatyzowanie. To jedna z najczęstszych dynamik obserwowanych w pracy klinicznej z dorosłymi.

Parentyfikacja - gdy dziecko musiało być dorosłe

Parentyfikacja to zjawisko, w którym dziecko przejmuje rolę emocjonalnego (lub praktycznego) opiekuna rodzica. Dzieje się tak, gdy rodzic jest chory, uzależniony, emocjonalnie niedojrzały lub sam przeżywa kryzys. Dziecko uczy się wtedy, że jego zadaniem jest dbać o innych kosztem siebie – i że miłość polega na poświęceniu.

Jako dorosły taka osoba często:

  • wybiera partnerów, którymi musi się opiekować,

  • ma trudność z wyrażaniem własnych potrzeb (bo nauczyła się, że są „za duże” lub nieważne),

  • odczuwa silne poczucie winy, gdy stawia granice,

  • myli współodczuwanie z miłością i poświęcenie z bliską relacją.

teoria przywiązania

Jak rozpoznać, że działasz z dawnego wzorca, a nie z wolnego wyboru?

Rozpoznanie własnych wzorców to pierwszy i najtrudniejszy krok. Poniższe pytania nie są testem diagnostycznym – są zaproszeniem do refleksji.

Pytania, które warto sobie zadać

  • Czy mam poczucie, że wchodzę w podobne typy relacji lub napotykam podobne problemy z różnymi partnerami?

  • Czy moje reakcje emocjonalne w związku są często nieproporcjonalne do sytuacji (bardzo silna panika z powodu spóźnienia, nieodpowiedzianej wiadomości)?

  • Czy mam trudność z określeniem, czego chcę od partnera, bo przez długi czas wiem tylko, czego się boję?

  • Czy czuję się odpowiedzialny/a za emocje i samopoczucie partnera?

  • Czy łatwiej mi zadbać o innych niż o siebie?

  • Czy w chwilach konfliktu mam impuls, żeby się wycofać i zamilknąć – albo żeby eskalować, bo cisza jest nie do zniesienia?

  • Czy moje zachowanie w związku przypomina zachowanie kogoś z mojej rodziny – choć nie chciałem/am tego powtarzać?

Jeśli odpowiedzi na większość z tych pytań są twierdzące – to dobra wiadomość, że masz już pewną samoświadomość. I że coś jest do pracy.

Co można z tym zrobić? Drogi do zmiany

Teoria przywiązania nie jest opowieścią o determinizmie. To opowieść o tym, jak robimy to, co robimy – i dlaczego zmiana jest możliwa, choć wymaga pracy.

Psychoterapia - najskuteczniejsza i najlepiej zbadana droga

Wiele nurtów terapeutycznych pracuje z wzorcami przywiązaniowymi, choć różnymi metodami. Terapia psychodynamiczna i psychoanalityczna eksploruje korzenie wzorców w historii relacyjnej. Terapia schematów (Schema Therapy) bezpośrednio identyfikuje i modyfikuje wczesnodziecięce schematy. EMDR pomaga w przetwarzaniu traumatycznych wspomnień, które podtrzymują wzorce. Terapia oparta na przywiązaniu (attachment-based therapy) oraz EFT (Emotionally Focused Therapy) skupiają się wprost na dynamice relacji.

Wspólnym mianownikiem jest bezpieczna relacja terapeutyczna – czyli w praktyce doświadczenie bycia w relacji z kimś przewidywalnym, nieodrzucającym i niemanipulującym. Dla wielu osób jest to pierwsze takie doświadczenie w życiu.

Praca własna - co jest możliwe poza gabinetem

Psychoterapia nie jest jedyną drogą – choć w poważniejszych przypadkach jest najskuteczniejsza. Poza nią pomocna może być:

  • edukacja o teorii przywiązania i wzorcach relacyjnych – sama wiedza pozwala nazwać to, co się czuje, i to już zmienia dynamikę,

  • praca z ciałem i regulacja układu nerwowego – techniki oddechowe, somatic experiencing, mindfulness – bo wzorce przywiązaniowe żyją nie tylko w głowie, ale w ciele,

  • świadome budowanie bezpiecznych relacji – przyjaźni, wspólnot, grup wsparcia, które stopniowo „przyzwyczajają” układ nerwowy do bezpiecznej bliskości,

  • lektura – pozycje takie jak „Attached” Amira Levine’a i Rachel Heller lub „Wychowanie bez dramatów” Dana Siegela mogą dać cenne ramy.

Rola partnera z bezpiecznym stylem przywiązania

Badania pokazują, że trwała relacja z osobą o bezpiecznym stylu przywiązania jest jednym z czynników, które realnie zmieniają styl przywiązania. Nie jest to jednak proste ani automatyczne – wymaga otwartości obu stron i często cierpliwości.

Osoba bezpieczna w związku z osobą lękową lub unikającą musi nauczyć się nie eskalować wzorców partnera (np. nie wycofywać się, gdy partner lękowy się niepokoi) – a to wymaga własnej świadomości i zasobów.

Kilka słów do osób w kryzysie

Jeśli czytasz ten artykuł, bo coś w twoim związku boli, albo bo kolejny raz znalazłeś/aś się w podobnej sytuacji i nie rozumiesz dlaczego – chcę powiedzieć wprost:

Wzorce, które opisujesz, nie są twoją winą. Powstały jako odpowiedź na środowisko, którego nie wybierałeś/aś. Nie jesteś „zbyt wymagający/a”, „zbyt zimny/a” ani „niezdolny/a do miłości”. Masz system przywiązania ukształtowany przez konkretne doświadczenia. I ten system można zmienić.

Jednocześnie – rozpoznanie wzorca to nie jest zwolnienie z odpowiedzialności za swoje działania wobec partnera. Można rozumieć skąd coś pochodzi i jednocześnie pracować nad tym, żeby nie krzywdzić nim siebie i innych.

Jeśli czujesz, że potrzebujesz wsparcia – psycholog lub psychoterapeuta to nie jest ostatnia deska ratunku. To narzędzie, które pomaga szybciej i bezpieczniej przejść przez to, co samo zajmuje lata, a czasem nie przychodzi nigdy.

FAQ – najczęstsze pytania dotyczące relacji ojciec–syn

Tak. Badania (m.in. Hesse, 1999; Roisman i in., 2002) pokazują, że styl przywiązania nie jest niezmienny. Szczególnie skuteczna jest długoterminowa psychoterapia oraz trwała, bezpieczna relacja z partnerem o bezpiecznym stylu przywiązania. Mówi się wówczas o „nabytym bezpiecznym przywiązaniu” – jest ono funkcjonalnie podobne do bezpiecznego stylu ukształtowanego w dzieciństwie, choć historia pozostaje inna.

Zdrowa bliskość zakłada, że obydwie osoby mogą funkcjonować niezależnie i czerpać satysfakcję z innych obszarów życia. Uzależnienie emocjonalne (inaczej lękowo-zależny wzorzec) charakteryzuje się niemożnością znoszenia samotności, poczuciem, że bez partnera jest się niepełnym, oraz silnym lękiem nawet przy braku realnych sygnałów zagrożenia. Granica bywa niewyraźna i warto skonsultować się ze specjalistą.

Determinuje – nie. Wpływa – zdecydowanie tak. Dzieciństwo kształtuje domyślne wzorce, ale każde nowe doświadczenie relacyjne ma potencjał, żeby je modyfikować. Im więcej świadomości własnych wzorców, tym większe pole do świadomych wyborów zamiast automatycznych reakcji.

Różnice stylów przywiązania nie skazują związku na porażkę. Ważna jest świadomość dynamiki, jaką tworzą te różnice, i gotowość do pracy nad komunikacją. Terapia par oparta na przywiązaniu (np. EFT – Emotionally Focused Therapy) jest jedną z najlepiej zbadanych metod pomocy parom z różnymi stylami.

Istnieją naukowe kwestionariusze do pomiaru stylów przywiązania u dorosłych (np. ECR – Experiences in Close Relationships autorstwa Brennan, Clark i Shavera). Warto jednak pamiętać, że samodzielne wypełnienie kwestionariusza to punkt startowy, nie diagnoza. Rzetelną ocenę może pomóc uzyskać psycholog lub psychoterapeuta.

Szukasz terapeuty z wieloletnim doświadczeniem? Skontaktuj się ze specjalistą z wieloletnim doświadczeniem.

Bowlby, J. (1969/1982). Attachment and Loss, Vol. 1: Attachment. Basic Books.

Bowlby, J. (1973). Attachment and Loss, Vol. 2: Separation. Basic Books.

Bowlby, J. (1980). Attachment and Loss, Vol. 3: Loss. Basic Books.

Ainsworth, M.D.S., Blehar, M., Waters, E., & Wall, S. (1978). Patterns of Attachment. Erlbaum.

Hazan, C., & Shaver, P. (1987). Romantic love conceptualized as an attachment process. Journal of Personality and Social Psychology, 52(3), 511-524.

Bartholomew, K., & Horowitz, L.M. (1991). Attachment styles among young adults: A test of a four-category model. Journal of Personality and Social Psychology, 61(2), 226-244.

Brennan, K.A., Clark, C.L., & Shaver, P.R. (1998). Self-report measurement of adult attachment. W: J.A. Simpson & W.S. Rholes (red.), Attachment Theory and Close Relationships (s. 46-76). Guilford Press.

Levine, A., & Heller, R. (2010). Attached: The New Science of Adult Attachment

Johnson, S.M. (2004). The Practice of Emotionally Focused Couple Therapy. Brunner-Routledge.

Artykuł ma charakter popularnonaukowy i nie zastępuje konsultacji z psychologiem lub psychoterapeutą.

Poprzedni post
Dodaj komentarz

    ZAPRASZAMY DO ODWIEDZIN
    NASZEJ PORADNI

    Zapraszamy wszystkich mieszkańców Warszawy.
    Znajdujemy się w pobliżu dzielnic:

    Zdjęcie - psycholog

    Zadbaj o swoje zdrowie psychiczne – umów się na konsultację z doświadczonym psychologiem!

    Zadzwoń: +48 690 015 000

    Zostaw kontakt